,

Rozmazała na twarzy swoją krew menstruacyjną! Teraz zachęca wszystkie kobiety do tego ”rytuału”!

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Kilka dni temu Yazmina Jade, jak sama siebie nazywa „czarownica krwi” i uzdrowicielka duchów z Australii, zdecydowała się nałożyć swoją własną krew menstruacyjną na twarz, jako środek łączenia się z własnym ciałem. Zdjęcia z tego ”przedsięwzięcia” opublikowała w internecie między innymi po to, by przełamać temat tabu.


Nawet jeśli ktoś jest sceptycznie nastawiony do świętej wartości krwi, to Yazmina przypomina, że nie należy się tego wstydzić.
„Nasza krew posiada mądrość, jest czymś, co należy celebrować, czcić i wielbić.”

26-latka twierdzi, że comiesięczne krwawienie wywołuje wstyd u większości kobiet, a dzięki swojemu rytuałowi chce, aby zrozumiały one, że nie muszą utrzymywać tego w tajemnicy.

„Rozprowadziłam krew po całej mojej twarzy, po czym skosztowałam jej smaku, aby odzyskać część siebie. Doświadczyłam tego, kim w rzeczywistości jestem” – mówi była fryzjerka z Australii.

Kontrowersyjne doświadczenie Judy nie spotkało się jednak z optymistycznym przyjęciem w sieci. Internauci sugerowali, że kobieta powinna wybrać się do psychiatry, ale sama zainteresowana nie dba o negatywne komentarze i cały czas brnie w swoje przekonania:

„Zachęcam kobiety do odkrywania ich ścieżek poprzez moc krwi. Zawiera potężną energię, a także historię magii i zaklęć.”-mówi.

Podsumowując Jade apeluje do wszystkich Pań, by zamiast wstydzić przebywanej akurat menstruacji, w zamian ”uhonorowały” ją na przykład poprzez „sakralny rytuał” i malowały twarze krwią, tym samym godząc się z naturą.

Cóż, w naszym odczuciu jest to abstrakcyjny pomysł, który nie wnosi do życia nic pozytywnego.

A Ty, jakie zdanie masz na ten temat? Podziel się z innymi swoją opinią!

Źródło: expressen.se

POLUB NAS NA FACEBOOKU