Jenny Groesbeck podróżuje autem ze swoją małą córeczką Lily, gdy nagle traci kontrolę nad kierownicą. Samochód młodej pielęgniarki przewraca się i ostatecznie ląduje na dachu w rzece. Matka i córka są uwięzione w lodowatej wodzie.

Ponieważ jest to obszar rzadko uczęszczany przez ludzi, wypadek dostrzega dopiero wędkarz po 14 godzinach od zdarzenia i natychmiast powiadamia pogotowie. Kiedy ratownicy w końcu przybywają na miejsce wypadku, słyszą głos osoby dorosłej wzywającej pomocy. Robią wszystko, by jak najszybciej dostać się do wraku samochodu i wydostać z niego poszkodowanych.

Jednak to, co widzą, kiedy udaje im się już dotrzeć do pasażerów pojazdu, głęboko nimi wstrząsa: zdają sobie sprawę, że Jenny już nie żyje! Dziewięciomiesięczna Lily jest ciężko zraniona, ale przeżyła. Musiała spędzić godziny do góry nogami obok swojej zmarłej matki!

Nikt nie może wyjaśnić, skąd wziął się głos, który słyszeli ratownicy.

”Po wszystkim usiedliśmy razem i rozmawialiśmy o tym. Wszyscy czterej moglibyśmy przysiąc, że słyszeliśmy kogoś z samochodu wołającego ”Pomocy”-mówi jeden z mężczyzn i twierdzi, że na pewno nie był to głos dziecka.


Mała Lily oczywiście została przewieziona do szpitala, gdzie wkrótce wróciła do zdrowia. Mimo, że jej rodzina tęskni za Jenny, cieszy się, że część jej nadal żyje.

Źródło: nbcnews.com youtube.com