Urodziła dziecko i wrzuciła je do kosza na pranie. Dziewczynka nie żyje.
Średnia 2.5 (50%) 18 głosy(ów)

Kiedy 20-letnia kobieta z Łosic (woj. mazowieckie) urodziła córeczkę, dziecko od samego początku było skazane na śmierć. Dziewczynka przyszła na świat w domu, ale z całą pewnością nie był to kochający, bezpieczny dom, na jaki zasługuje każde dziecko.

Matka noworodka tuż po porodzie włożyła je w foliową torbę, a następnie umieściła w koszu na pranie. Gdy jednak kobieta nagle zaczęła obszernie krwawić i pojechała do szpitala, jeden z krewnych dokonał szokującego odkrycia w bieliźniarce. Natychmiast zadzwonił po pogotowie, a dziecko przetransportowano w stanie bardzo ciężkim na szpitalny oddział.1

Niestety, pomimo długich i intensywnych prób ratowania życia dziewczynki wszystkie działania zakończyły się niepowodzeniem, a dziecko zmarło.

Nikt nie poinformował policji ani prokuratury o pogrzebie dziewczynki, dlatego też niemożliwym było przeprowadzenie sekcji zwłok, a tym samym ustalenie dokładnej przyczyny śmierci. Prokuratura zażądała jednak ekshumacji zwłok, by wyjaśnić okoliczności śmierci i dociec, jaki w jej udział miała matka dziecka.

Trwa oczekiwanie na opinię biegłego, która wykaże jaka była bezpośrednia przyczyna zgonu dziecka. Prokurator Wąsak wyjaśnia, że to wyniki badań laboratoryjnych zadecydują o kwalifikacji popełnionego czynu przez matkę noworodka.3

”Jeżeli okaże się, że śmierć była spowodowana innymi przyczynami, niż zachowanie matki i przyczyniły się do tego inne schorzenia, które dziecko miało, to matka na pewno nie może za to ponosić odpowiedzialności. Natomiast jeśli się okaże, że wszystkie te schorzenia dziecka miały swój początek w zachowaniu matki, to być może ta kwalifikacja się zmieni”

Z przeprowadzonych badań wynika, iż 20-latka jest zdrowa psychicznie i może całkowicie odpowiadać za swój czyn.


loading...
loading...


Aktualizacja: 17 czerwca 2020