Weszli na Giewont i zobaczyli, że na szczycie błąka się pies. Od razu postanowili, że pomogą mu zejść!
Oceń ten post

Zdobycie Giewontu to nie lada wyzwanie, ale zejście jest równie trudne, zwłaszcza wtedy, kiedy nadchodzi już zima. Na szczycie panują trudne warunki i należy szczególnie uważać na każdy krok.

8 października, Karol Adamski wraz z dwoma kolegami postanowili sprawdzić swoje możliwości i udali się w nasze piękne Tatry, a ich głównym celem był krzyż, wielka ikona Giewontu.

Kiedy dotarli na miejsce, niespodziewanie powitał ich czarny labrador, który błąkał się po szczycie i najwyraźniej nie był w stanie samodzielnie zejść na dół.

Zwierzę okazało się być bardzo przyjazne, ale jak pisze student z Krakowa, bało się stromych i śliskich kamieni wiodących przez szlak.
opowiastki

Trzej mężczyźni szybko zdecydowali, że nie zostawią tam czworonoga, ponieważ prawdopodobnie nie przetrwałby pozostawiony sam sobie.

Słuchając zaleceń odpowiednich służb, próbowali ściągać labradora za pomocą łańcuchów, lecz nie było to łatwym zadaniem, ponieważ ”momentami zachowanie psa było dość trudne, a kilka razy musieliśmy dosłownie wziąć go na ręce”-opisuje Karol.

Karol
Kiedy w końcu udało się ”przetransportować” psa do bezpiecznej Hali Kondratowej, pewna kobieta obiecała, iż zabierze go do Zakopanego. Wkrótce potem pies z czerwoną obrożą na szyi, pognał w stronę Kalatówek. Mamy nadzieję, że dotarł do domu!

Nie zapominamy oczywiście o podziękowaniach dla Panów, którzy podjęli się trudnego zadania zejścia z przestraszonym psem. Wyrazy szacunku!

Źródło: youtube.com

Zobacz także – 20 dzieci, które bardzo żałują, że przybyły na wesele. Ich miny zdradzają wszystko!


loading...
loading...


Aktualizacja: 6 czerwca 2019